Żelazo i węglik krzemu w pieczywie

>W Stanach Zjednoczonych — wiadomo — króluje chleb biały, jak wata. W czasie II wojny światowej podczas mobilizacji w 1941 r. zwrócono uwagę, że obywatele mają początki anemii, bo krew ich zawiera zbył małą liczbę krwinek. Wobec tego w trzydziestu stanach wprowadzono wzbogacenie chleba w żelazo*”).W latach 1968—1970 przebadano rezultaty tego trwającego już 30 lat doświadczenia i co stwierdzono? Oficjalnie uznano, że „całe to wzboga­canie to farsa”. Było bardzo kosztowne, a w rezultacie nic rjie dało. Dlaczego? Dlatego, że nasz organizm prawie nie przyswaja tego „doda­nego” żelaza ani z chleba, ani z makaronu, klusek, ciast iłp. Ludzie wciąż mieli go za mało.Pierwsze objawy niedoboru żelaza to łatwość popadania w zmęczenie lub irytację, bóle głowy, a także drętwienie i mrowienie, np. w rękach. Może też występować nagłe bicie serca, puchnięcie kostek nóg, sucha i cienka skóra, czasem łamanie się paznokci, utrata ich połysku, bladość powiek i warg, niezdrowy połysk i czerwoność języka. Ile żelaza nam potrzeba dziennie? 10 mg dla dorosłych mężczyzn, a ok. 18 mg dla kobiet (wg polskich norm). Ale w wypadku anemii le­karz może nam zapisać i razy więcej, np. jako kurację -tygodniową. Naturalnie, że są leki dostarczające żelaza, ale są i organizmy tak oporne, że nie chcą tego składnika przyswajać. A właśnie — oprócz produktów zwierzęcych — najłatwiej przyswajalne żelazo pochodzi z ziarna, np. z mąki razowej. Przyswajalność ta wzmaga się dodątkowo i potrafi wzrastać 2—3 krotnie, jeśli źródło żelaza łączy się w pożywieniu ze źródłem witaminy C. Czyli… jedząc „czarny” chleb, np. z jajem czy wędliną, zwie­lokrotniajmy dodatek zieleniny: natki, szczypiorku, rzeżuchy, koperku itp. Każdy może się u nas zaopatrywać w różne rodzaje pieczywa wypieka­nego z mąki razowej, mąki mieszanej z kilku zbóż lub z różnych jego odmian, np. Graham, Błonvit, chleb Litewski, Pumpernikiel, chrupki i wiele innych.