Czy kapusta leczy

Od dawna wiedzieliśmy, że sok z kapusty kiszonej jest smaczny i zdrowy. Niemieccy badacze dowiedli naukowo, że jest doskonały na „kaca”, o czym zresztą medycyna ludowa i „szlachecka” u nas od dawna z doświadczenia wiedziały. Zawiera też więcej niż sama kapusta witaminy C, gdyż kwas askorbinowy jest niejako produktem ubocznym działalności drobnoustrojów w kiszonce. W soku takim znajduje się też większość składników odżywczych rozpuszczalnych w wodzie.
Ale ostatnio naukowcy dowodzą, że równie nieocenionym skarbem żywieniowym jest sok ze świeżej kapusty, który łatwo dziś otrzymać, gdy w domu mamy sokowirówkę. Na pewno więcej go można wypić niż zjeść liści kapusty, a przy tym nikomu nie szkodzi, podczas gdy niektóre osoby z wrażliwą wątrobą czy żołądkiem nie znoszą surowej kapusty.
„Wrzody przewodu pokarmowego są ceną, którą płacimy za nowoczesne życie”. „Stresy, które niesie cywilizacja, są tak liczne i intensywne, że wystarczają jako powód wrzodu żołądka”. Te i tym podobne stwierdzenia słyszy się często. I rzeczywiście wrzody przewodu pokarmowego należały niegdyś do rzadkości, gdy dziś są nieomal powszechnym schorzeniem.
Ale nie zapominajmy, że przeciętny wiek życia człowieka w tych dawnych, spokojnych, „złotych” czasach wynosił ok. 32 lata, podczas gdy obecnie — 78 lat. Warto też zastanowić się, czy nie przeceniamy wpływu czynnika psychogennego na powstawanie tej choroby. Ogromny wpływ ma tu przecież także sposób odżywiania.
Oto mały przykład ) z książki amerykańskiego lekarza dra Sięgała. Jeńcy amerykańscy, przebywający w niewoli japońskiej podczas II wojny, byli żywieni niewielką ilością ryżu nieoczyszczanego, niełuskanego, a więc z otrębami. Japończycy sami takiego ryżu nie jadali, dawano go tylko inwentarzowi. Na 6 tys. jeńców w Tokio nie było ani jednego przypadku choroby wrzodowej. W obozach w Kobe i Osaka stwierdzono jeden przypadek tego schorzenia na ponad 7 tys. więzionych.
Natomiast jeńcy przebywający w Hong-Kongu otrzymywali lepsze wyżywienie, a jednak choroba wrzodowa należała łam do bardzo częstych. Gdy przeniesiono ich do Japonii i karmiono ryżem nieoczyszćzanym, przypadki wrzodów żołądka powoli spadły do zera. Czy można obecne, „nowoczesne” stresy porównać z tym, co przeżywali jeńcy wojenni w obozach japońskich, zmuszani do niewolniczej pracy nad budową bur- mańskiej linii kolejowej? Przecież 40% ich umierało. Ale na wrzody nie chorowali. Choć sami Japończycy — którzy jadają ryż tylko po oczyszczeniu (pozbawiony błonnika zawartego w otrębach) — na chorobę wrzodową chorują często, według dra Sięgała, najczęściej w świecie.
Choroba wrzodowa była też częsta w armii hitlerowskiej. Gdy jednak żołnierze znalćżli się w opuszczonej strefie radzieckiej i z głodu zmuszeni byli jadać surowe warzywa, wyrywane nieraz wprost z ziemi, występowanie tego schorzenia zaczęło się wyraźnie zmniejszać. Dr Sięgał tłumaczy ten fakt, wyjaśniając mechanizm procesu trawienia.
Otóż w przewodzie pokarmowym człowieka odbywa się wewnętrzna mała „wojna” pomiędzy wydzielanymi sokami. Z jednej strony jest substancja (mucyna), która chroni ściany żołądka przed „samostrawieniem”. Z drugiej strony żołądek wydziela bardzo silne czynniki trawiące, jak kwas solny i pepsynę. Ale sama mucyna „nie daje rady”, musi jej pomóc odpowiednie odżywianie. Niektóre produkty, w niektórych warunkach, potrafią utrzymać soki żołądkowe w odpowiedniej koncentracji. Np. białka, które neutralizują kwas i pepsynę. Ale tłuszcze, mąka, cukier już tę równowagę naruszają. Toteż dieta nie powinna być jednostronna. Inaczej stwarza warunki do trawienia błon śluzowych żołądka, a w następstwie powstają wrzody. Dieta uboga w białka, w błonnik i surowe warzywa, a bogata w produkty oczyszczane prowadzi wprost do choroby wrzodowej. Prócz błonnika (otręby) i białka (nabiał, ryby, drób, mięso) takie ochronne znaczenie mają — wg dra Sięgała — również surowe warzywa. –
Dr Garnett Cheney z USA leczy wrzodowców kapustą. Eksperymentował początkowo na zwierzętach. Doprowadzał je sztucznie do choroby wrzodowej, a następnie podawał liście kapusty uzyskując doskonałe wyniki. Wobec czego wypróbował tę metodę na pacjentach-wolontariuszach. Podawał im 5 razy dziennie napój, złożony z 10—20 dag soku z kapusty
i 5 dag soku z selerów. Większość wyzdrowiała po 6—9 dniach, podczas gdy normalne tradycyjne leczenie trwa przeciętnie 42 dni. Następnie wiele innych badań przeprowadzanych przez lekarzy potwierdziło fakt, że sok ze świeżej kapusty leczy chorobę wrzodową średnio u 84,6% pacjentów.
Czynnik antywrzodowy zawarły w soku kapuścianym nazwano nawet początkowo „witaminą U”. Potem z nazwy tej zrezygnowano, przypuszczając, że tajemniczy związek nie jest witaminą. Jego struktury chemicznej dotychczas nie zbadano, wiadomo jedynie, że goi wrzody, a także do nich nie dopuszcza. Dalsze badania wykazały, że siła terapeutyczna soku zależy od wielu warunków: od odmiany kapusty, a także gleby, na której rosła, od czasu zbioru itd. Lekarze więc marzą o leku w pigułce o ustalonym działaniu, ale póki co — stosują naturalny sok z kapusty. Picie go polecają też zdrowym profilaktycznie, a również… dla smaku. Odpowiednio sporządzony koktajl z soku z kapusty wymieszany z sokiem pomarańczy, marchwi i selera (także łodygowego), przyprawiony cytryną i sokiem pomidorowym jest po prostu wyśmienitym napojem.
W celach leczniczych trzeba wycisnąć sok z główki kapusty o ciężarze ok. 1 kg. Zimą potrzebne będą do tego 2 główki, gdyż warzywo jest wówczas mniej soczyste od letniego czy jesiennego. Można ten sok otrzymać w isokowirówce, można kapustę zmiksować i przetrzeć przez sito. A tego soku — w dawkach leczniczych — należy pić 5 szklanek dziennie w mniej więcej równych odstępach czasu.
Dodajmy, że o soku z kiszonej kapusty dr Sięgał nie wspomina. Amerykanie w ogóle dopiero od niedawna zaczęli kisić kapustę i sprzedawać ją w puszkach. Dotychczas kiszonki z warzyw były tu uważane za: „jedzenie zepsute”.
We Francji uważano od lat, że surowa kapusta, np. w formie surówki skropionej sokiem z cytryny lub octem winnym, jest znakomitym lekarstwem na obrzęki, powstałe wskutek zatrzymywania wody w organizmie. Prof. dr L. Binet poleca w tym celu jadanie dziennie po 30—40 dag takiego dania. Zwykle 10—20 dni kuracji już pomaga.
W naszej medycynie ludowej od lat używano okładów z kiszonej kapusty na odmrożenia. Odmrożone, czerwone, piekące palce u nóg czy rąk można wyleczyć, stosując kompresy pod ceratką z kiszonej kapusty — aż do skutku. Sok kapuściany stosowany zewnętrznie leczy również wszelkie wrzody i ranki, a także łagodzi bóle reumatyczne, neuralgiczne, kulszowe.
Surowy sok z kapusty podaje się też w wielu krajach od lat anemicznym panienkom. Łatwo to dziś wytłumaczyć zasobnością tego warzywa w związki żelaza, a także w wiele witamin.
Wskazane jest podawanie soku z kapusty osobom chorym na cukrzycę. Wykryto bowiem w tej roślinie czynnik antycukrzycowy, ale — niestety — bardzo nietrwały. Najlepiej więc polecać w takich przypadkach jadanie surówki z kapusty.
Kapusta kiszona pomaga w trawieniu, a równocześnie jest też dobrym środkiem dezynfekującym przewód pokarmowy.