Borówka wysoka

Roślinę tę nazywa się też borówką amerykańską, bo przywędrowała do nas z północy Stanów Zjednoczonych i Kanady, gdzie zastępuje naszą czarną jagodę. Tylko że nasza jest małą krzewinką, a ,,wysoka” — krzewem, osiągającym 2 m, ale innym od łochyni. Owoce ma też inne — duże, okrągłe, o wielkości małych orzechów laskowych. Z wierzchu „czarne” z niebieskim nalotem (podobnie jak czernice), mięsisty miąższ mają żółtyzielone pesteczki. Niektóre odmiany mają skórkę żółtą, ale tych nie ma jeszcze w Polsce.
Borówka wysoka jest u ‚nas w ogóle od niedawna. Próbował ją zaaklimatyzować Instytut Sadownictwa dobre kilkanaście lat temu, ale minęło sporo lat, zanim się to udało. Okazało się bowiem, że roślina wymaga bardzo kwaśnej (pH od 4,5 do 4,8), przy tym lekkiej, ale podmokłej gleby, o wysokim poziomie wód gruntowych (30—40 cm). W Polsce o takie ziemie niełatwo, więc w przydomowych ogródkach lub na działkach pod jeden lub kilka krzaczków trzeba stwarzać sztuczne warunki glebowe. Poza tym trzeba je podlewać i to dość często. Gdy coś się w uprawie zaniedba, odbija się to natychmiast na stanie rośliny. Rozpowszechnienie borówki wysokiej, i to na większą już skalę, zawdzięczamy prot. Rejmanowi (SGGW- -AR i Instytut Sadownictwa).
Borówka amerykańska zaczyna owocować w trzecim roku po posadzeniu, a w pełnię plonowania wchodzi w szóstym roku, by dostarczać nieraz i po 10 kg jagód z krzaczka przez 25—30 lat. Wiele osób bardzo wysoko ocenia smak tych owoców. Są świetne w sałatkach owocowych, ze śmietaną; będąc słodsze od czernicy — właściwie nie wymagają dodatku cukru. W Ameryce i Kanadzie, gdzie występują też w stanie dzikim, traktuje się je podobnie jak naszą jagodę, tj. doskonały środek działający regulująco na żołądek. Ale badań nad jej własnościami leczniczymi jeszcze w Polsce nie ogłoszono. Wiemy tylko, że jest bardzo smaczna i że rozszerzyła asortyment naszych owoców, a to też wiele warte.